MIEDŹ BESKIDZKA - oficjalna witryna
 
Strona Główna
O stronie i klubie
Artykuły
=> Pożądani napastnicy
=> Miedziane wspomnienia
=> Po 10 latach
Terminarz i tabela ligowa
 

Miedziane wspomnienia

"Miedziane wspomnienia"

Miedź od początku do dziś oczami zawodnika Miedzi K.D.:

14 Maja 2007 r.  Szkolny poranek. Przyniosłem wtedy kartkę do wypełnienia. Była to kartka, na której zamieszczone zostały pierwsze informacje na temat klubu Miedź Beskidzka. Od tej chwili mieliśmy swój własny klub, który został stworzony, by wygrywać. Wtedy też powstał drugi klub. Klub, który został zorganizowany, by… przegrywać. Chodzi oczywiście o FC Polną. Już kilkanaście dni wcześniej powstała inicjatywa stworzenia klubu. Myśleliśmy z kolegami nad nazwą. Już mieliśmy nazwę Spartak Miedź, ale ostatecznie trochę nawet przypadkowo klub nazwany został: Miedź Beskidzka. Ta nazwa jest teraz znana wielu osobom. Szczególnie tę nazwę zapamiętali Świętochłowiczanie, którzy chcieli wygrać z naszą potęgą. Na pierwszym meczu naszego klubu niestety mnie nie było, a szkoda. Wygraliśmy 11:7 z Polną. Więc początek był niezły. Ale co się stało potem… Miedź pokazała na co stać jej zawodników. Wygrana 31:2 przyprawia o ból głowy, bo to się ledwo w głowie mieści co wtedy wyczynialiśmy. Gra była składna i szybka, a Tomek Rajtarowski strzelił prawie 20 goli!  Nie zapominajmy jednak, że naszym przeciwnikiem była FC Polna. Mimo wszystko chyba niezapomnimy tego meczu bardzo długo. Potem Polna się posypała, a my się nudziliśmy bo nie było  z kim grać. Może i się ta Świeca reaktywowała, ale co to były za mecze… w drugiej połowie meczu wygranego 18:7 będąc bramkarzem wyminąłem przeciwników i po tym niezbyt szybkim rajdzie strzeliłem gola do pustej bramki. To świadczy o tym jakiej klasy mieliśmy przeciwnika.

Potem były już schody. Pierwszy mecz z Ersterem przegrany 21:11. Miedź była w zerowej formie. Graliśmy krótko mówiąc źle. Na szczęście graliśmy dalej i wygraliśmy 11:7 na Sali gimnastycznej.

Potem przekonywałem ludzi z byłej FC Gwary, żeby założyli nowy klub. W między czasie porażka z Ersterem, ale niezbyt bolesna.

No i nareszcie wielce wyczekiwany mecz z OKF-em. Wygraliśmy 3:1 po bardzo ciekawym meczu. Potem było dużo gorzej. Nie wiem co się wtedy z nami stało. Przegrać 13:1 to ogromna plama na chonorze Miedzi, której nie zmyje żaden Persil, Vanish ani Vizir.

Jednak było minęło. W końcu odbył się pierwszy mecz z niezbyt wymagającym FC 3 Maja. Wygrana 5:1 i długa przerwa w meczach. Wreszcie zorganizowany „na szybko” mecz z Ersterem. Był to debiut Tomasza Buli - najbardziej wartościowego gracza w historii klubu. Wygraliśmy 6:2, ale przed meczem byłem pełen obawy o nasze występy ligowe, ale w końcu zostałem uspokojony przez ten wynik i występ Tomka Buli, który strzelił, aż 4 gole! Debiut kapitalny…

Przyszedł czas na ligę. Erster nie miał składu, a my wściekli z tego powodu (bo bardzo chcieliśmy zagrać ten mecz) zagraliśmy sami ze sobą. Po zwycięstwie walkowerem przyszło nam rozegrać najważniejszy mecz w historii Miedzi Beskidzka. Miedź wygrała 7:5 po dramatycznym meczu. Nie zapomnę jak się cieszyłem z każdego zdobytego przez nas gola. Wspaniały występ obu drużyn, ale to my okazaliśmy się lepsi. Kolejny mecz ligowy był już łatwy. Gładkie zwycięstwo z outsiderem meczu FC 3 Maja 9:3 i pierwsze miejsce w tabeli na półmetku ligowej rywalizacji. Przegrana w meczu z Ersterem nieco nas przybiła, ale na krótko, bo po wakacjach niewiele już o tym myślimy i chcemy znów pokonać 3 Maja i OKF Gwarecka. Liga będzie nasza! Pozdrowienia dla kibiców i zawodników Miedzi!!! 


STRONA ZAMKNIĘTA
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę?
Darmowa rejestracja